O mnie




Cześć, witam Cię serdecznie na moim blogu! :) Skoro już tutaj jesteś, to zakładam, że chciałbyś dowiedzieć się czegoś więcej na temat mojej osoby. Najpierw muszę jednak zdradzić Ci pewien sekret. Może Cię on zaskoczyć, a nawet zaszokować. Być może rozczarować. Lepiej usiądź. Już? Okej. Otóż... nie poznasz tu mojego imienia. Możesz nazywać mnie jak chcesz lub - jak to tutaj wszędzie widnieje i jak jestem w stanie bez problemu zaakceptować - Szarlotką. Cenię sobie prywatność i pewna dawka anonimowości będzie towarzyszyć mi zawsze  - a Tobie nie pozostaje nic innego, jak tylko ów stan rzeczy zaakceptować i z owym stanem rzeczy się pogodzić.




Tak, mam wadę wzroku, ciemne włosy i noszę grzywkę, a moja mimika twarzy pozostawia wiele do życzenia. Dokładnie tak, jak na grafice po lewej. No albo po prawej w sumie też.

Podobno zimny ze mnie drań, pozbawiony uczuć i emocji. To nieprawda, nie słuchajcie plotek. Kocham zwierzęta, nie mogę więc nie mieć uczuć. Mam psa i kota, a w przeszłości przez moje cztery kąty przewinęły się także rybki w ilości sporej, żółwi liczba trzy, jeden królik, papużka razy jeden, trzy jeszcze inne psiaki, w tym jeden z kategorii rozmiar duży, no i znowu chcę mieć żółwia. Kiedyś "hodowałam" jeszcze mrówki i biedronki. Tak, od małego miałam zadatki na szalonego naukowca. Do tej pory nie rozumiem, jak to się stało, że skończyłam na humanistycznej drodze i że moje marzenie o pracy dla NASA zginęło w tak tragicznych okolicznościach.

Ścisłowo-matematyczne tęsknoty koję w liczeniu kalorii pochłanianych pyszności, obserwowaniu procesów chemicznych podczas gotowania i testowaniu praw fizyki przy kreatywnym podawaniu potraw i wymyślnym układaniu składników.

Żeby jednak nie stać się przy tym szerszą niż wyższą, staram się sięgać po produkty noszące miano zdrowej żywności i ruszać od czasu do czasu. Od złamania nogi przed paroma laty nie kopię już jednak mojej ukochanej piłki, ale wspieram "mój" klub, jak mogę.

Chcąc połączyć pozostałe pasje, jakie mi jeszcze pozostały chciałam zostać dziennikarką. Sportową. Ale że na kamery jestem zbyt nieśmiała, to pozostało mi pisanie. Przez niemal trzy lata współpracowałam z jednym z polskich piłkarskich serwisów internetowych, tłumacząc oraz pisząc artykuły. Tłumacząc - z języka niemieckiego na polski. Tak, studiuję filologię germańską, w myśl zasady, że język wroga trzeba znać. Nie no, żartuję, pobudki ku temu były zupełnie inne. Może wcale nie rozsądniejsze, ale jednak inne. Nieważne. Chodzi o to, że tak, to prawda, zgadza się, mówię po niemiecku. Nawet mówię całkiem nieźle. Jeśli masz z niemieckim jakiś problem, potrzebujesz wsparcia, tłumaczenia - napisz do mnie, zobaczymy, co i czy cokolwiek da się zrobić. Mój mail znajdziesz w odpowiedniej zakładce u góry strony, z tym sobie poradzisz! 

Jeśli nurtują Cię jakieś inne, nawet i z niemieckim niezwiązane pytania, również pisz śmiało. Coś pominęłam, coś wymaga uzupełnienia? Powiedziałam za dużo lub za mało? Pisz, postaram się rozwiać wszelkie wątpliwości. Bo na chwilę obecną to już chyba wszystko, czym chciałam się tu podzielić. Idź teraz do innych zakładek albo do archiwum - aby poznać mnie lepiej, zerknąć co mi w duszy gra i wyrobić sobie własne o mnie zdanie. Są tu co najmniej dwa miejsca, w których znacząco odkrywam karty, a od Ciebie zależy, czy podejmujesz wyzwanie i zgłębiasz moje tajemnice. Miłej lektury i do zobaczenia, na przykład w komentarzu, cześć!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć! Bardzo mi miło, że poświęciłeś swój czas na przeczytanie tego, co miałam do powiedzenia. Chętnie odwdzięczę się i przeczytam, co do powiedzenia masz Ty :) Skoro i tak już tu jesteś, to zostaw po sobie tych kilka słów, dzięki czemu i ja będę mogła trafić do Ciebie. Do następnego czytania, pozdrawiam i życzę miłego dnia! ;)